Duże sklepy podnoszą pensje i zatrudniają obcokrajowców

Duże sieci handlowe nie mają wyjścia – coraz częściej sklepowych kas nie ma kto obsługiwać. Podwyżki płac nie zawsze wystarczają – czasem trzeba sprowadzać pracowników z zagranicy.
Szacunki mówią, że w handlu brakuje około 100 tys. pracowników. Ogłoszenia o pracę wiszące w prawie wszystkich dużych sklepach wskazują, że jest to prawda. Hipermarkety muszą proponować wyższe zarobki. W Tesco, gdzie pracuje 28 tys. osób, najniższe płace mają w ciągu roku wzrosnąć o 30 proc.

Po roku pracy minimalna płaca brutto ma wynosić 1,5 tys. zł – mówi Przemysław Skory, rzecznik Tesco.

Firma nie zamierza na razie zatrudniać obcokrajowców. Teraz na stanowiskach menedżerskich pracuje tam kilku Brytyjczyków.

Jeszcze wyższe zarobki proponuje Jeronimo Martins. W sieci Biedronka od miesiąca najniższa płaca na całym etacie wynosi 1,6 tys. zł brutto, czyli jest o 42 proc. wyższa od płacy minimalnej.

Sieć szybko się rozwija, więc musi zatrudniać nowe osoby. Portugalczycy wyciągnęli chyba też wnioski z niedalekiej historii, gdy Biedronkę w mediach wskazywano jako najgorszego pracodawcę – mówi Marek Kłoczki, sekretarz generalny Krajowej Izby Gospodarczej.
Według niego jesteśmy też skazani na zatrudnianie obcokrajowców.
Im szybciej i szerzej otworzymy nasz rynek, tym będziemy mogli sprowadzić osoby lepiej przygotowane i z naszego kręgu kulturowego – dodaje Marek Kłoczki.
Problemy z pracownikami nieco inaczej wyglądają w mniejszych sklepach, bo pracodawca szybciej reaguje na sytuację rynkową i ma bezpośredni kontakt z pracownikami – mówi Roman Dera, prezes Naczelnej Rady Zrzeszeń Handlu i Usług.
Płace w drobnym handlu zostały podniesione wcześniej, by zapobiec ucieczce pracowników – dodaje Roman Dera.
Prezes Dera szacuje, że w ostatnim roku zarobki w handlu wzrosły średnio o 20 proc.
1,6 tys. zł najniższa płaca brutto w sieci Biedronka
20 proc. wzrost płac w handlu w ostatnim roku

ZE STRONY PRAWA
Obywatele państw członkowskich UE nie muszą mieć zezwolenia na pracę w Polsce. Tym samym mają oni nieograniczony dostęp do naszego rynku pracy. Pozostali cudzoziemcy, żeby pracować w Polsce, muszą uzyskać zezwolenie wydawane przez wojewodę na wykonywanie pracy. Zasada ta nie dotyczy Ukraińców, Rosjan i Białorusinów. Od 1 lutego nie muszą oni posiadać zezwolenia na pracę, jeżeli będą ją wykonywać nie dłużej niż sześć miesięcy w ciągu kolejnych 12 miesięcy, licząc od pierwszego wjazdu do Polski. Pracodawcy mają jedynie obowiązek złożenia (bezpłatnie) oświadczenia o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcowi w powiatowym urzędzie pracy.

Roman Grzyb
za: wp.pl