Nowa jakość ogłoszeń o pracę – firmy stają na głowie

Praca jest dziś towarem, który trzeba jak najlepiej zareklamować. W ogłoszeniach liczą się: kolory, dobre hasło, oryginalny pomysł. Dopiero to wszystko pozwala firmom wzbudzić zainteresowanie potencjalnych pracowników.

„Rozpocznij karierę zawodową z Cyfrą+”. „Skocz do Carrefour… po swoją karierę!”, „Każdy jest wyjątkowy. Dołącz do grupy menedżerów, którzy kierują naszym wyjątkowym zespołem” – zachęca przyszłego kierownika działu handlowego Leroy Merlin. Tak dziś rozpoczyna się już większość ogłoszeń o pracę. Zdaniem wielu ekspertów stare oferty informujące o światowej firmie poszukującej pracowników na określone stanowisko i dziesiątkach wymagań odchodzą do lamusa, bo nie przyciągają już naszej uwagi.
Kupić pracownika tak, jak on kupuje telewizor

W podobnym tonie nadaje Media Markt. „Myślisz, więc robisz karierę!” – zachęca do pracy na stanowiskach specjalisty ds. personalnych ta sieć sklepów artykułów RTV i AGD. Podobnie przekonuje jedna z największych instytucji finansowych na świecie, firma Allianz. „Dołącz do drużyny” – zachęca bankowców do nowego projektu w Polsce.

– Jestem zaskoczony taką zmianą w sposobie przekazu informacji. Widać, że zmieniła się tendencja ofert pracy – mówi językoznawca prof. Jerzy Bralczyk. – To może oznaczać, że dochodzimy do normalności na polskim rynku pracy. Pracodawca reklamuje się poprzez ogłoszenie najlepiej, jak potrafi, przyciąga uwagę odbiorcy tylko po to, by przekonać i zdobyć odpowiednich kandydatów. Nowe formy ogłoszeń mają pokazać atrakcyjność firmy, w której będziemy pracować. A taka firma musi być lepsza od innych – stąd nowe formy reklamy pracy – opowiada prof. Bralczyk. – Sam pracownik, który zewsząd jest informowany, także jest zadowolony, bo traktuje się go podmiotowo – dodaje. – Firmy stosują reklamę i próbują tworzyć strategię – mówi dr Marek Szopski, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. – Firma musi kupić pracownika w taki sam sposób, jak pracownik kupuje telewizor. Stosuje się więc w ogłoszeniach tę samą strategię co w reklamie innych ofert.

Henryk Michałowicz, ekspert z Konfederacji Pracodawców Polskich, przekonuje, że to rynek wymusił na pracodawcach przestawienie się na nowe formy ogłoszeń. – Poza tym praca stała się produktem podobnym do innych towarów. I stąd pojawiło się pytanie: Jak go najlepiej sprzedać? Ogłoszenia pokazują pracowników danej firmy jako ludzi sukcesu. Poza tym mamy do czynienia z grą słów, psychologicznymi hasłami czy daleko idącą oryginalnością – dodaje Michałowicz.

Z badań przeprowadzonych przez Polskie Stowarzyszenie Zarządzania Kadrami wynika, że aż 89 proc. firm ma problemy z pozyskaniem pracowników. To o 12 proc. więcej niż w ub. roku. – Te wyniki pokazują, jak olbrzymi problem mieli pracodawcy ze znalezieniem ludzi na rozmowy kwalifikacyjne, które są dopiero wstępną selekcją. A spośród kogo wybierać, jeśli nikomu nie chciało się przyjść do firmy – mówi prof. Witold Kieżun z Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania w Warszawie. – Zmiany w ogłoszeniach to taka mała rewolucja na rynku pracy. Nową modę podchwycili nie tylko szefowie firm, ale i firmy headhunterskie. Wystarczy tylko spojrzeć w oferty. „Zasiedziałeś się? Zmień pracę i zacznij żyć!” – zachęca ogłoszenie ze zdjęciem ludzkiego szkieletu przed komputerem pokrytym siecią pajęczyn. Inne ogłoszenie stylizacją nawiązuje do tych znanych z westernów, w których poszukiwano groźnych przestępców na Dzikim Zachodzie – w nagłówku ma charakterystyczny zwrot „wanted” (ang. – poszukiwany).

Styl angielski, czyli kasa już w ogłoszeniu

Wielu pracodawców nie poprzestaje na chwytach psychologicznych czy grze kolorów. Coraz więcej firm decyduje się na ogłoszenia w stylu angielskim, podając na wstępie kwoty zarobków. „W Polsce też możesz dobrze zarabiać Nasi najlepsi konsultanci zarabiają 5000 zł” – przekonuje ogłoszenie Polskich Książek Telefonicznych Ptk.pl. „Dołącz do nas już dziś! 1600-2600 zł brutto! Dla najlepszych + prowizja + premia. To, ile Ty zarobisz, zależy tylko od Ciebie” – przekonywała potencjalnych konsultantów ds. sprzedaży firma Komfort. Zarobki są coraz częściej podawane w ogłoszeniach.

– Takie podejście przynosi konkretne efekty – przekonuje dr Marek Szopski, socjolog z UW. – Na ogłoszenie odpowiedzą wszyscy, których przekonało. Pracodawca wydaje pieniądze, za które może wybrać pracownika. Dlatego, by mieć u siebie fachowca, firmy uciekają się do różnych sposobów. Cała sztuka polega na tym, żeby kandydata przyciągnąć do siebie. Wówczas jest większe prawdopodobieństwo, że nie zrezygnuje z naszej firmy – podpowiada dr Szopski. Coraz więcej pracodawców, nie mogąc się doczekać kandydatów, wynajmuje firmy specjalizujące się w sprzedaży czy rekrutacji pracowników. Nieraz nawet zatrudnia się całe działy pracowników kreatywnych do łowów.

Jeszcze kilka lat temu wystarczyło krótkie ogłoszenie w prasie lub internecie, by działy personalne były zasypywane aplikacjami zainteresowanych. Kandydaci często starali się o pracę bez względu na liczbę szczegółów zawartych w ogłoszeniu – mówi Barbara Osuchowska, menedżer projektów ds. rekrutacji z K&K Selekt. – Dziś zasadniczo zmienił się trend w tworzeniu ogłoszeń rekrutacyjnych. Chcąc skusić kandydata do odpowiedzenia na nasze ogłoszenie, musimy uczynić jego treść jak najbardziej atrakcyjną. Zdecydowanie nie wystarczy więc opublikowanie jedynie wymagań stawianych kandydatom. Bardzo istotny jest także zakres obowiązków oraz oferta ze strony firmy: rodzaj umowy, pakiet wynagrodzenia, proponowane szkolenia – podkreśla. I dodaje: – Czasem dla przykucia uwagi kandydatów firmy uciekają się do oryginalnych sposobów. My posunęliśmy się nawet do umieszczenia ogłoszenia do góry nogami z informacją, że „staniemy na głowie, abyś zmienił pracę”.

Źródło: Gazeta Wyborcza