Praca w stolicy nie jest już gwarancją najwyższych płac

Zarobki w wielu firmach na Pomorzu i na Śląsku są już wyższe niż w Warszawie. Fachowcy i specjaliści ze stolicy coraz poważniej myślą o przeprowadzce. Gdybym przeniósł się na Pomorze, dostałbym 500 zł więcej, a za wynajęcia mieszkania płaciłbym o 300 zł mniej niż w stolicy – zastanawiał się ostatnio Marcin Kostrzyński, informatyk w dużym międzynarodowym banku w Warszawie.
Według najnowszych danych Urzędu Statystycznego w Poznaniu, Gdańsk i Katowice po raz pierwszy w historii przegoniły Warszawę pod względem płac – średnia miesięczna pensja w stolicy Pomorza wynosiła w 2007 r. 3815 zł (w Warszawie 3805 zł), zaś w Katowicach nawet 3890 zł. Wzrost płac to efekt inwestycji w nowe zakłady produkcyjne, centra informatyczne oraz księgowe. Na Śląsku m.in. zainwestowała Toyota oraz szwedzki Electrolux.

Średnią zawyżają też pensje górników. Dziś mogą oni zarobić nawet 5 tys. zł brutto i ich wynagrodzenia rosną, w miarę jak na świecie drożeje węgiel, a w Polsce spada bezrobocie. Na Pomorzu zaś pensje rosną głównie za sprawą inwestycji w branży hi-tech. Gdańsk upodobał sobie m.in. indyjski Zensar, amerykański Axciom, niemiecka Lufthansa Systems i irlandzki Kainos.
W rezultacie większej liczby inwestycji zagranicznych powstało prawie 10 tys. miejsc pracy. Koncerny, aby pozyskać pracowników, oferowały coraz wyższe pensje i atrakcyjniejsze warunki pracy. Rozpoczął się prawdziwy bój o ręce do pracy. Zwłaszcza, że ponad milion Polaków wyjechało do pracy w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Przed naszym wejściem do Unii Europejskiej zagraniczne firmy inwestowały głównie w Warszawie, bo tu była najlepiej rozwinięta infrastruktura i najlepiej wykształceni ludzie – mówi Marek Zuber, ekonomista z Dexus Partners. Atutem była też bliskość najważniejszych w kraju urzędów.

Dopiero trzy lata temu, gdy samorządy zdobyły pieniądze z funduszy unijnych i zaczęły rozbudowywać infrastrukturę, korporacje zainteresowały się prowincją. Zwłaszcza gminami, które oferowały przedsiębiorcom niższe podatki i dobre warunki. Pracowników kusiły niższe koszty wynajmu mieszkań oraz usług, a także wolniejsze niż w stolicy tempo życia.

W dalszym ciągu w Warszawie wyższe są jednak wynagrodzenia wysokiej klasy specjalistów. Architekci czy tłumacze zarabiają tam 1,5-2 tys. zł więcej niż w Katowicach i Gdańsku. Jeszcze większe rozbieżności są w kadrze menedżerskiej – dyrektor handlowy w firmie średniej wielkości zarabia w Warszawie ok. 16 tys. zł brutto, w Gdańsku 8 tys. zł, a w Katowicach jedynie 6 tys. zł. Zaczynamy zbliżać się do zachodnich standardów, gdzie stolica wcale nie musi być jedynym miastem, gdzie zarabia się godziwe pieniądze – mówi Henryk Michałowicz z Konfederacji Pracodawców Polskich. Frankfurt nad Menem w Niemczech jest centrum finansowym tego kraju, choć stolicą jest Berlin.

Tomasz Ł. Rożek
POLSKA Gazeta Krakowska
za:wp.pl