Pracodawcy łamią prawo w kryzysie

Pracodawcy często zmuszają do nadgodzin pracowników, którzy w czasie kryzysu zachowali posady. Nie jest to zgodne z prawem. W soboty właśnie pracuje np. tyska fabryka Fiata, która zatrudnia około 6 tys. osób.

Na prośbę załogi na przełomie maja i czerwca fabrykę odwiedzili inspektorzy pracy. Kontrola potwierdziła, że pracownicy wykonują pracę w szóstym dniu tygodnia i nie otrzymują w zamian wolnego. Inną metodą było zawieranie umów cywilnoprawnych z pracownikami na wykonywanie dodatkowej pracy w wolnym dniu.

Kary dla kierownictwa

Jeden z przedstawicieli kierownictwa firmy został ukarany mandatem. Przeciwko drugiemu inspektorzy skierowali wniosek o ukaranie do sądu grodzkiego. Inspektorzy przeprowadzili także spotkania z pracownikami, na których przekazali im informacje o przepisach zakazujących dyskryminowania pracowników oraz o mobbingu.

Pomimo licznych próśb o komentarz ze strony tego koncernu motoryzacyjnego do dzisiaj nie uzyskaliśmy żadnej odpowiedzi, poza ogólnym stwierdzeniem, że w tyskich zakładach wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Tuż po kontroli Państwowej Inspekcji Pracy firma zdecydowała się jednak zatrudnić dodatkowych 300 pracowników.

Dla wielu pracowników z Tych taka dodatkowa praca jest korzystna, gdyż pozwala dorobić nawet drugą pensję. Nie wszystkim to jednak odpowiada.

Takich przypadków jest zresztą więcej, choć może nie tak spektakularnych jak na Śląsku. Na terenie województwa warmińsko-mazurskiego PIP wykryła podobne naruszenia w zakładzie mleczarskim zatrudniającym ponad 30 kierowców. Jak pokazała analiza wykresówek, pomimo kilkunastodniowych absencji dwóch z nich przepracowało dodatkowo od jednego do pięciu dni ponad normę. Większość kierowców pracowała z naruszeniem przepisów o minimalnym dobowym i tygodniowym odpoczynku. Zdarzało się bowiem, że ponad miesiąc pracowali bez wolnych weekendów. Inspektor nałożył więc na firmę mandat karny w wysokości 2 tys. zł.

Inspektorzy z Bydgoszczy najczęściej spotykają się z takimi naruszeniami w małych sklepikach.

Zdarza się też, że firmy nie płacą za pracę w sobotę. Łódzka inspekcja od początku tego roku ukarała 50 firm, które nie wypłaciły dodatkowego wynagrodzenia za nadgodziny.

Zgoda lekarza

Obecnie w Polsce tylko lekarze mogą pracować więcej niż 48 godzin tygodniowo. Wymaga to ich zgody na tzw. opt-out. Nie stosuje się wówczas do niego części ograniczeń wynikających z kodeksu pracy. Lekarz musi mieć wówczas zapewnione 11 godzin odpoczynku w ciągu doby lub po dyżurze, a także 35 godzin odpoczynku w ciągu tygodnia. Z kontroli, jakie PIP przeprowadziła w zeszłym roku w placówkach zdrowia, wynika, że co dziesiąty szpital zaniżał czas pracy w ewidencji lekarza.

Eksperci są zgodni, że z wymuszaniem pracy w nadgodzinach, tak jak z każdym naruszeniem przepisów, trzeba walczyć.

Wymuszona praca w nadgodzinach nie rodzi w Polsce prawa do zadośćuczynienia – dodaje Zdebiak.

Jestem przekonany, że w Europie Zachodniej moglibyśmy przeprowadzić proces przeciwko firmie. W Polsce musimy podchodzić do tego sceptycznie.

OPINIA

Piotr Wojciechowski, ekspert prawa pracy

Regułą w polskich firmach jest to, że liczba zatrudnionych jest zbyt mała, by wykonać zamówienia. Powoduje to konieczność pracy w godzinach nadliczbowych. Z kodeksu pracy wynika, że tydzień pracy ma przeciętnie pięć dni. Jeśli więc firma wyznaczy dniówkę ekstra w sobotę, to powinna wskazać inny dzień pracy, w którym dana osoba będzie miała wolne. Jeżeli nie odda wolnego zatrudnionemu, jest to zazwyczaj traktowane jako praca w godzinach nadliczbowych wymagająca dodatkowego wynagrodzenia. Jeśli firma wypłaca te dodatkowe pieniądze, sprawa nie trafia do sądu pracy. Cały ciężar walki z takimi wykroczeniami spoczywa więc na barkach Inspekcji Pracy, która może nałożyć mandat na pracodawcę lub nawet skierować sprawę do sądu grodzkiego. Wówczas kara za jedno takie wykroczenie może wynieść nawet 30 tys. złotych.

Mateusz Rzemek

Sylwia Gortyńska

Rzeczpospolita
za: wp.pl