Rekord zatrudnienia pobity, ale będzie gorzej- wskaźniki GUS

Z najnowszych danych GUS wynika, że w Polsce pracuje 15,7 mln osób. Jeszcze nigdy wynik ten nie był tak dobry. Do tej pory najwyższą – wynoszącą 15,6 mln osób – liczbę pracujących GUS odnotował w 1998 roku. Rekordowo obniżył się też wskaźnik bezrobocia. Wynosi 7,1 proc.

Niestety jednak wciąż prawie 14,5 mln osób jest biernych zawodowo. Nie pracują ani nie szukają zatrudnienia. Co gorsza, ponad połowa z nich jest w tzw. wieku produkcyjnym. Z danych GUS można też wyczytać pierwsze oznaki osłabienia koniunktury, które może pogorszyć sytuację na rynku pracy. Na przykład o prawie 220 proc. (w porównaniu z I kwartałem tego roku) wzrosła liczba firm deklarujących chęć zwolnienia pracowników. Firmy nie przekształcają też już tak chętnie umów na czas określony w bezterminowe kontrakty.
Rekord wszech czasów
Według opublikowanych właśnie danych GUS, który od 1992 roku prowadzi badania aktywności ekonomicznej ludności (BAEL), w Polsce pracuje obecnie (dane za II kwartał 2008 r.) 15,69 mln osób. Do tej pory najwięcej osób (15,61 mln) pracowało w sierpniu 1998 r. Później ich liczba malała, aby w I kwartale 2004 r. (czyli tuż przed naszym przystąpieniem do UE) osiągnąć historyczne minimum – 13,47 mln osób. Od tamtego czasu do dzisiaj w Polsce powstało więc 2,23 mln nowych miejsc pracy. A to przeczy powszechnej opinii, że tylko emigracja zarobkowa przyczyniła się wyłącznie do spadku wskaźnika bezrobocia.

Wskaźnik ten od początku 2004 r. zmalał z 20,7 proc. do 7,1 proc. Obecnie jego poziom jest najniższy w historii badań. Podobnie jest z liczbą osób bezrobotnych. Na początku 2004 r. było ich 3,5 mln. Na koniec II kwartału ich liczba zmalała do niespełna 1,2 mln.

Jan Rutkowski z Banku Światowego mówi, że tak dynamiczna poprawa sytuacji na rynku pracy jest zjawiskiem bezprecedensowym na świecie. Wskazuje, że na przykład bezrobocie w Hiszpanii malało z ponad 20 proc. do poziomu jednocyfrowego przez kilkanaście lat.

Wciąż daleko do Lizbony

Coraz lepsza sytuacja na rynku pracy powoduje też wzrost tzw. wskaźnika zatrudnienia. A on lepiej obrazuje sytuację na rynku pracy niż wskaźnik bezrobocia. Eksperci podkreślają, że poziom bezrobocia zależy często od definicji ustawowej, bo może ona tak określać bezrobotnego, że mimo iż osoba taka jest faktycznie bez pracy, nie jest zaliczana do bezrobotnych.

Ile ma wynieść wskaźnik zatrudnienia osób w wieku 15–64 lata, który powinien być osiągnięty zgodnie z tzw. Strategią Lizbońską w krajach UE w 2010? Ile wynosił ten wskaźnik w Polsce w II. kwartale 2008 ? Co oznacza niska stopa zatrudnienia? Z czego wynika niski wskaźnik zatrudnienia w Polsce? Co powinien zrobić rząd, aby utrzymać pozytywne zmiany na rynku pracy?

Bartosz Marczuk

Więcej: Gazeta Prawna 4.09.2008 (173) – str.12-13
za: wp.pl