Usługi potęgą polskiej gospodarki

Gospodarka hamuje – potwierdzają to kolejne dane GUS. – Jednak to wcale nie oznacza, że sytuacja na rynku pracy przestanie się poprawiać – zastrzega wiceprezes Janusz Witkowski – czytamy w dzisiejszym wydaniu „Gazety Wyborczej”.

Jeszcze w I kwartale tego roku wzrost gospodarczy w Polsce wyniósł 6,1 proc. Oficjalne dane za II kwartał Główny Urząd Statystyczny poda w piątek, ale już wiadomo, że okres boomu się kończy. – Tempo wzrostu gospodarczego było nieco niższe niż w I kwartale, ale wciąż lokuje nas wśród krajów europejskich o najwyższej dynamice – ujawniła wczoraj wiceprezes GUS Halina Dmochowska.
Ekonomiści bankowi szacują, że będzie to mniej więcej 5,5 proc. Skąd ten spadek tempa? – zastanawia się „Gazeta Wyborcza”. Eksport nie rośnie już jak na drożdżach (m.in. z powodu rekordowo mocnego złotego), firmy coraz wolniej zwiększają produkcję i przestały tak intensywnie inwestować.

Co to wszystko może oznaczać dla Kowalskiego? Na razie nie odczuwa on skutków spowolnienia. Według „GW” sytuacja na rynku pracy jest nadal dla niego komfortowa: firmy wciąż poszukują nowych pracowników, wzrost pensji znacznie przewyższa wzrost cen.

Zdaniem kierownictwa GUS bezrobocie będzie jeszcze spadać, choć jest jasne że gospodarka traci impet, a same firmy przemysłowe przyznają, że raczej będą zwalniać, niż zatrudniać.

– Nie tylko tempo wzrostu gospodarczego jest ważne, ale to gdzie powstają miejsca pracy. A one teraz powstają głównie w usługach – tłumaczył wiceprezes Janusz Witkowski na konferencji. Już dziś w usługach zatrudnionych jest 8,5 mln Polaków (w przemyśle 5 mln). Liczba miejsc pracy w budownictwie rośnie w tempie 8,4 proc., niewiele mniej w handlu i naprawach, w hotelarstwie oraz obsłudze nieruchomości i firm po 7 proc. rocznie.

Więcej w dzisiejszym wydaniu „Gazety Wyborczej”.
za:wp.pl